(Polski) Pielęgnacja nietestowana na zwierzętach

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

Niedawno na blogu mogliście przeczytać o tym, jak naprawdę wyglądają testy na zwierzętach i czy faktycznie opłaca się bojkotowanie marek, które testują. Więcej na ten temat znajdziecie we wpisie “Testowane, czy nie?”, a tymczasem w dzisiejszym poście znajdziecie marki pielęgnacyjne, które nie testują na zwierzętach, a które dostępne są nawet w popularnych drogeriach. Z każdej marki podaję wam co najmniej jeden ulubiony produkt, ceny i kilka słów o działaniu, więc we wpisie na pewno znajdziecie coś dla siebie.

Tak jak pisałam w ostatnim poście dotyczącym tematu kosmetyków cruelty free, mimo wszystko, w miarę możliwości zachęcam do kupowania produktów nietestowanych na zwierzętach. To motywuje firmy do podjęcia działań na rzecz zwierząt. Nie uważam jednak, aby było absolutnym i jedynym kryterium. Dlaczego? Wróćmy na chwilę do poprzedniego wpisu:

Poza organizacjami zajmującymi się walką o prawa zwierząt, dialog prowadzą również… firmy płacące za testy na zwierzętach. Wbrew pozorom mają oni świetną pozycję negocjacyjną w rozmowach z rządem i politykami danego kraju, ponieważ stanowią spory procent sprzedaży na rynku kosmetycznym. Obecność takiej marki w Chinach może spowodować zmianę obowiązujących regulacji. Często zdarza się, że takie marki najbardziej udzielają się w walce o prawa zwierząt i próbują wpłynąć na zmianę obowiązujących regulacji. 

Marki współpracują z chińskimi władzami oraz naukowcami, przedstawiają i forsują alternatywne metody badań, co krok po kroku zbliża ich do bycia cruelty free. Takie koncerny kosmetyczne często zakładają własne fundacje i nowoczesne laboratoria, w których tworzy się alternatywne narzędzia badań, mogące być zamiennikiem do testów na zwierzętach.

Zdecydowałam się przygotować ten wpis, ponieważ dostaję od was wiele pytań jakie marki wybierać i które produkty nie są testowane na zwierzętach. Oto na waszą prośbę, pojawia się wpis – przewodnik!

Azja testuje na zwierzętach?

Zacznijmy od tego, że nie jest prawdą, że wszystkie kraje Azjatyckie testują kosmetyki na zwierzętach. Aktualnie takie badania przeprowadza się tylko w Singapurze i w Chinach, przy czym w Hong Kongu jest tych testów dużo mniej – prawie wcale, bo wszystkie produkty przeznaczone do prywatnego użycia nie mają obowiązku testów.

Kosmetyki koreańskie nie są testowane na zwierzętach. Korea to najbardziej innowacyjny rynek kosmetyczny świata i nie tylko nie testują, ale mają plan, aby w najbliższych latach wszystkie kosmetyki koreańskie były wegańskie (pochodzenia roślinnego).

Moje ulubione marki koreańskie, które nie testują na zwierzętach i są wegańskie to między innymi:

  • Benton (ulubiony produkt: Snail Bee High Content Skin lub Aloe Hyaluron Cream)
  • COSRX (ulubiony produkt: One Step Moisture Up Pad)
  • Klairs (ulubiony produkt: Rich Moist Soothing Cream)
  • Thank you farmer (ulubiony produkt: Sun projectLight Sun Face Essence)

Które kosmetyki do pielęgnacji nie są testowane na zwierzętach?

Sensum Mare

To marka, której recenzja pojawi się już wkrótce na blogu, a która wyjątkowo przypadła mi do gustu (mimo, że dopiero zaczynam ją testować). Z marki Sensum Mare genialnym produktem jest tonik – Algotonic, który jest w cenie 59 zł, ma 200 ml (!!!) i naprawdę świetne działanie już po pierwszym zastosowaniu. Sensum Mare nie testuje na zwierzętach, to dermokosmetyki wegańskie, oparte na naturalnych składnikach. Wkrótce dowiecie się na ich temat więcej.

Unikalne połączenie wody z lodowca norweskiegopięciu rodzajów alg morskichodżywia skórę dostarczając jej witamin, minerałów i pierwiastków śladowych. Niskocząteczkowy kwas hialuronowy przenika warstwę rogową skóry i dogłębnie ją nawilża oraz zapobiega jej wysuszeniu. Organiczna woda z chabru bławatka ma działania tonizujące, przeciwzapalne i łagodzące.

Sensum Mare

 

Bielenda

Bielenda nie testuje na zwierzętach. Jednym z moich ulubionych produktów marki jest Bielenda Manuka Honey Nutri Elixir, który jest dodatkowo w szklanym opakowaniu i ma świetne działanie.

Trawiaste

Wpis dotyczący marki Trawiaste pojawił się na blogu w zeszłym tygodniu. Trawiaste nie tylko nie testuje na zwierzętach, ale ma szklane, wymianie opakowania, ekologiczne, naturalne składy, kosmetyki są wegańskie.

Kosmetyki stworzone są dla wymagających – dla osób, które czytają składy produktów, chcą wiedzieć dokładnie, czego używają i jakie działanie mają konkretne składniki. Wszystkie produkty są ekologiczne, etyczne, naturalne, wegańskie i są doskonałą alternatywą dla ogólnie dostępnych, modyfikowanych syntetycznie kosmetyków.

Jednym z moich ulubionych produktów jest delikatnie peelingujący żel makowy i wieloroślinne serum pod oczy. Produkty dostępne online.

Makeup Revolution, Revolution PRO, Revolution Skincare

Żadna z tych marek nie testuje na zwierzętach. Firma również jest na liście PETA (podobnie jak Bielenda), a ich kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe znajdziecie na Cocolita.pl. To nie jest łatwe dostać znaczek cruelty free od PETA, którym marka może posługiwać się na opakowaniach. Wymaga to dużego zachodu, rozbudowanej dokumentacji i czasem wielu miesięcy starań. Osobiście z kosmetyków pielęgnacyjnych Revolution uwielbiam mgiełkę z kofeiną.

AB-Natura

AB-Natura, czyli Z-Natury to kosmetyki nietestowane na zwierzętach, oparte o naturalne składniki, w szklanych opakowaniach i genialnym składzie. Bardzo polecam szczególnie Krem Nawilżający, który dostaniecie online w naprawdę dobrej cenie (59zł). Więcej na temat marki dowiecie się we wpisie:

Marka AB-Natura pochodzi z okolic Łodzi i jest marką rodzinną, więc każdy produkt jest tworzony od serca. Wąskie portfolio wpisuje się w ideę minimalistycznej pielęgnacji. Wystarczą dwa kremy i każdy znajdzie produkt dla siebie. Bardzo podoba mi się minimalistyczny design bez zbędnych chwytów marketingowych. Składniki kremów mówią same za siebie, a szklane, łatwe w recyklingu opakowania pozwalają troszczyć się o planetę.

Dove

Dove posiada naprawdę szeroką gamę produktów pielęgnacyjnych i nie jest marką testującą na zwierzętach (w przeciwieństwie do niektórych marek, które znajdują się na półkach popularnych drogerii tuż obok Dove). Warto zwrócić uwagę, że marka promuje różnorodność i działa na rzecz kobiet w wielu projektach. Wystarczy zobaczyć ten film, w którym policyjny portrecista tworzy portret w oparciu o kobiece słowa.

Najpierw rysuje portret kobiety, która opowiada mu swój wygląd, a później tworzy drugi portret tej samej kobiety, ale o jej wyglądzie opowiada inna kobieta. Okazuje się, że my wszystkie jesteśmy piękniejsze, niż nam się wydaje.

Podobny wniosek płynie z filmy zrealizowanego przez Dove dla Polek. Okazuje się, że bardzo ciężko mówić nam o tym, że jesteśmy ładne – wiele kobiet nie widzi w sobie atutów i wstydzi się o nich głośno powiedzieć. Z Dove lubię dezodoranty, balsamy do ciała i szampony, ale najbardziej lubię przesłanie, jakie niesie ze sobą marka.

Organique

Marka Organique nie testuje na zwierzętach, opiera się na naturalnych składnikach, jest ekologiczna. Uwielbiam rozświetlającą kolekcję markiEternal Glow, w której skład wchodzi krem, olejek i płyn do demakijażu, który aktualnie stosuję.

Jak pewnie nie raz zauważyliście na moich kanałach – uzależniłam się totalnie od rytuału pielęgnacyjnego stóp i dłoni. Więcej na ten temat przeczytacie w poprzednich wpisach: LINK.

Od czego zacząć?

  1. Zaplanuj czas, co najmniej raz w tygodniu. Zapisz sobie w kalendarzu – 30 minut na zabieg pielęgnacyjny. Przygotuj dobrą książkę, wygodą przestrzeń.
  2. Zanim przystąpisz do zabiegu pielęgnacyjnego wykonaj peeling. Ja użyłam zwykłego peelingu do ciała, ale są również te specjalne do dłoni. Dzięki niemu zrogowaciały naskórek się złuszczy, a produkty pielęgnacyjne będą lepiej się wchłaniać.
  3. Jako pierwszy produkt na dłonie nałóż serum Organique, zobaczysz jak błyskawicznie się wchłania.
  4. Jako drugi produkt nakładam Ochronny krem do rąk Organique (chociaż chyba powinno się, nałożyć go jako ostatni, ale ja po prostu nakładam go dwa razy – uwielbiam ten zapach!) i czekam chwilkę, aż całkowicie się wchłonie.
  5. Później nakładam maskę – Odżywcza maska Regeneration Dermo Ekspert. Maska po nałożeniu na skórę daje uczucie rozgrzania, które bardzo przypomina mi profesjonalny zabieg parafinowy.
  6. Zakładam rękawiczki i odpoczywam. Rękawiczki do zabiegu dostaniecie za kilka złotych w Rossmannie lub Superpharm, ale możecie również owinąć dłonie ręcznikiem. Czasami jestem tak bardzo zabiegana, że naprawdę nie mam czasu na zabieg w ciągu dnia – wtedy wszystkie czynności powtarzam tuż przed snem i po prostu zasypiam w rękawiczkach. Jeśli mam być szczera, jestem bardziej zadowolona z efektów niż po półgodzinnym zabiegu – polecam każdemu!

Kosmetyki AVA Laboratoria

To produkty, które również nie są testowane na zwierzętach. We wpisie “Top 5 serum do twarzy” możecie znaleźć dwa produkty tej marki, które wyjątkowo lubię. AVA Laboratoria nie testuje i opiera się na naturalnych składnikach. Polecam szczególnie Aktywator młodości z Koenzymem Q10 i witaminami.

Miya

Miya to kosmetyki, które stosuję od wielu lat, ale dopiero w tym tygodniu mam możliwość przetestowania całej gamy kosmetyków pielęgnacyjnych oraz kolorowych. W przyszłym tygodniu ukaże się wpis na ten temat! Moim ulubiony produktem wciąż pozostaje mgiełka, a w zasadzie aktywna esencja nawilżająca.

 

Miya oczywiście nie testuje na zwierzętach i stawia na naturalne składniki.

Delia

Delia to jedna z marek, które dostępne są głownie w Rossmannie. Nie testują na zwierzętach i stawiają na zaawansowane produkty (nie tylko pielęgnacyjne). Całe portfolio marki znajdziecie tutaj, ja jeszcze nie mam ulubionego produktu, więc liczę, że coś mi polecicie.

Samarité

Ach, Samarité to jedne z moich ulubionych produktów. Nie są testowane na zwierzętach, oparte o działanie naturalnych składników. We wpisie (KLIK) przeczytacie więcej, ale myślę, że moim ulubionym kosmetykiem tej marki jest Divine Elixir, chociaż mocno rywalizuje z Supreme Balm. Uwielbiam i polecam oba produkty!

Składniki produktów są umieszczone na opakowaniach w bardzo kreatywny sposób. Znajdziecie tam naturalne ekstrakty, oleje, czy wyciągi z nasion, ale przede wszystkim – zioła. Kosmetyki nie mają zbyt intensywnego, ziołowego zapachu (bałam się, że właśnie taki zapach może mi przeszkadzać), ale delikatny, odświeżający aromat.

Zacznę od Samarité Divine Elixir, ponieważ to produkt, który mnie po prostu zachwycił. Jeśli miałabym namawiać cię do zakupu jakiegokolwiek kosmetyku pielęgnacyjnego, namawiałabym cię do zakupu właśnie tego Eliksiru. Dlaczego? Jest przede wszystkim wielofunkcyjny i jego działanie jest widoczne gołym okiem.

Samarité Supreme Balm – Kosmetyk faktycznie jest wielozadaniowy, a jak wiecie ja jestem fanką tego typu produktów. Po nałożeniu na skórę produkt pozostawia ją miękką i nawilżoną. Nadaje jej lekki połysk – nigdy nie stosowałam wcześniej kosmetyku, który daje taki blask na skórze! Nie trzeba nawet używać rozświetlacza, bo skóra błyszczy się naturalnie. Świetnie sprawdzi się w lecie, kiedy nogi są odsłonięte. Gwiazdy na czerwonym dywanie zawsze mają piękne, błyszczące nogi – ten efekt uzyskacie nakładając balsam Samarité, który przede wszystkim pielęgnuje skórę.

Dax Sun, Celia, Perfecta, Cashmere i Yoskine

To kolejne marki, które nie testują na zwierzętach, a są dostępne na przykład w Rossmann. Nie mam jeszcze swoich ulubionych produktów, ale chyba w najbliższym czasie postaram się jakieś przetestować.

Siberica (Natura Siberica)

Popularna marka Siberica również nie testuje na zwierzętach. Zdecydowanie moim ulubionym kosmetykiem jest Spray do Włosów i Ciała Żywe Witaminy, który aktualnie jest w cenie promocyjnej 29 zł.

Wielofunkcyjny spray do ciała i włosów żywe witaminy sprawdzi się w każdej łazience! Znakomicie nawilża, zapewnia efekt głębokiego odżywienia poprawiając kondycję cery i włosów. Chroni przed uszkodzeniami spowodowanymi szkodliwym wpływem czynników zewnętrznych.

Sofora japońska to naturalne źródło rutyny, aktywizuje proces odnowy komórek skóry. Sprzyja wzmocnieniu cery, przyspiesza jej procesy regeneracji i reguluje balans lipidowy.
Miodniuka plamista chroni włosy przed utratą wilgoci i dodaje im blasku. Zawarte w miodunce 4 witaminy A, B, C, E zapewniają długotrwałą ochronę i delikatną pielęgnację.
Szczawik zajęczy działa harmonizująco na ciało i zmysły, chroni przed przesuszeniem i reguluje nawilżenie skóry.
Róża odmładza skórę, odżywia ją nasycając witaminami, stymuluje jej komórki i pomaga walczyć z niedoskonałościami.

Natura Siberica

Sama jestem miłośniczką natury, jak widzicie większość zdjęć znajdujących się na blogu jest wykonywane przeze mnie właśnie w takim otoczeniu. Staram się podróżować w takie miejsca, by uczyć się od natury coraz więcej, umieć ja szanować i doceniać. Dzięki temu potrafię wybierać produkty bardziej świadomie.

Ho’omaluhia Botanical Garden, Hawaii, March 2020

Mam nadzieję, że ten wpis okazał się pomocny. Takich marek jest oczywiście więcej, podobnie jak marek kosmetyków kolorowych. Napiszcie do mnie, jeśli jeszcze jakieś marki nietestujące na zwierzętach przychodzą wam do głowy, a chętnie przygotuję kolejny taki wpis. Możecie pisać w formularzu poniżej, albo na Instagramie.