AVAILABLE ONLY IN POLISH

Sorry, this entry is only available in Polish. For the sake of viewer convenience, the content is shown below in the alternative language. You may click the link to switch the active language.

Nie oszukujmy się, 2020 rok nie był korzystny. W zasadzie wielu z nas mogłoby go wykreślić ze swojego życiorysu, bo albo był tak beznadziejny, albo po prostu nic (oprócz epidemii oczywiście) w naszym życiu się nie działo.  Ja w tym roku skończyłam trzydzieści lat – bez hucznej imprezy, w marcu, dokładnie w dniu, w którym świat zdał sobie sprawę z epidemii, kiedy wszystkie sklepy, restauracje, szkoły i inne placówki zostały zamknięte. Pierwotnie i w teorii na miesiąc, praktycznie prawie na rok. Trzydziestka to cezura nie do pominięcia. Zdałam sobie sprawę, że moja skóra się starzeje i najwyższy czas zacząć dbać o nią na najwyższym poziomie. Jak? Dziś dzielę się z wami swoim osobistym rytuałem pielęgnacyjnym i podaję swoje absolutne hity pielęgnacyjne roku 2020.

Niedługo rozpoczynamy kolejny, 2021 rok. W tym wpisie chcę cię zachęcić, żebyś poświęciła swojej skórze trochę więcej czasu, niż w ubiegłym roku. Pielęgnacja i czas dla siebie zawsze przynosi korzyść. Dobrze pielęgnowana skóra dłużej zachowuje młodość i zdrowie, a w rytuałach pielęgnacyjnych możesz znaleźć sposób na relaks. Nie rezygnuj z tego – to może być czasami jedyna chwila  oddechu w zabieganym dniu – podejdź do niej z inspiracją i nadzieją, że w końcu znowu wyjdzie dla nas słońce.

Meksyk, październik 2020, Fot. www.makeupmanufacture.pl

Przygotowałam dla ciebie pełny spis, rytuał pielęgnacyjny krok po kroku, który sama stosuję, a także zdjęcia tych produktów. Mam nadzieję, że znajdziesz we wpisie inspirację i motywację, a polecane produkty zostaną twoimi przyjaciółmi na lata.

Jak zachować piękną skórę? Moja złota zasada – najpierw pielęgnacja, później makijaż! Na zdjęciu poniżej mam tylko korektor pod oczami, odżywkę bezbarwną do rzęs i brwi, pomadkę na ustach i tę samą pomadkę na policzkach (YSL Volupte Shine kolor 9).

Meksyk, październik 2020, Fot. www.makeupmanufacture.pl

Krok pierwszy – oczyszczanie na bazie oleju

Tłuste rozpuszcza tłuste – to jeden z najważniejszych, podstawowych kroków dbania o skórę. Demakijaż to absolutny must have! Nie wyobrażam sobie nie mieć w domu balsamu do demakijażu. Doskonale radzi sobie z demakijażem i wszystkimi tłustymi produktami (tuszem do rzęs, podkładami, korektorami, pomadkami), ale również głęboko oczyszcza skórę, eliminuje niedoskonałości i zaskórniki. Jak stosować balsam do demakijażu? Wcieram go w suchą skórę, masuję i spłukuję ciepłą wodą – całą czynność wykonuję pod prysznicem. 

Jaki balsam wybrać? Najlepszy produkt, jaki kiedykolwiek stosowałam to Then I Met You dostępny na Soko Glam z dostawą do Polski lub bezpośrednio na stronie Then I Met You. To jest bezapelacyjnie mój najlepszy kosmetyk, wart zachodu, wart swojej ceny, głęboko oczyszczający i regenerujący naskórek ($38).

Ze względu na to, że nie każdy lubi zamawiać kosmetyki online i nie każdy chce wydać na balsam oczyszczający aż tyle pieniędzy, podaję dwie ulubione alternatywy:

  1. Sape

To naturalna marka kosmetyczna o której pisałam dla was w poprzednim poście. Balsam do demakijażu marki Sape ma świetny skład, jest w przystępnej cenie, doskonale zmywa makijaż i pielęgnuje skórę dogłębnie ją oczyszczając. Jest naturalny, w ekologicznym opakowaniu, produkowany ręcznie, w Polsce. Najbardziej lubię go w duecie z pianką, ale o tym za chwilę.

fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Banila Co

Banila Co to lekki sorbet myjący (naprawdę ma konsystencję sorbetu), jest produkowany przez markę koreańską i jest zdecydowanie na liście moich ulubieńców. Nie jest zbyt tłusty, doskonale usuwa nawet bardzo mocny makijaż i pozostawia skórę miękką i nawilżoną. Idealny dla każdego rodzaju cery, w tym dojrzałej i atopowej.

Wszystkie filmy, które się tutaj znajdują warto obejrzeć do końca – możecie zobaczyć jak powinna wyglądać aplikacja produktu od A do Z i poznać jego skuteczność, a także cel jego stosowania.

Krok drugi – oczyszczanie na bazie wody

Po kosmetyku na bazie oleju koniecznie trzeba nałożyć produkt na bazie wody. To pozwoli pozbyć się tłustej warstwy, usunąć resztki zanieczyszczeń i odżywić skórę, zrównoważyć jej pH. Po spłukaniu balsamu oczyszczającego nakładam kosmetyk na bazie wody na wilgotną skórę, masuję chwilę, po czym spłukuję ciepłą wodą. Moje ulubione produkty to:

  1. MisshaSuper Aqua Cell Renew Snail
  2. Acwell, No 5.5, pH Balancing Micro Cleansing Foam
  3. BENTON Łagodna pianka do mycia twarzy Honest Cleansing Foam
  4. Tea Time pianka do twarzy

fot. www.makeupmanufacture.pl

Produktem na bazie wody może być też zwykły żel do twarzy, który masz w domu. Pamiętaj jednak, że ten produkt nie może wysuszać, powodować ściągnięcia skóry, czy podrażnień. Wybieraj z głową!

Krok trzeci – peeling

Ze względu na delikatną, atopową skórę, stosuję peeling maksymalnie raz w tygodniu. Powinno się go aplikować na lekko wilgotną skórę, połączyć z masażem. Pozwala usunąć martwy naskórek, wygładzić cerę, pobudzić ją nieco do regeneracji, nawilżyć. Jeśli masz tłustą cerę możesz stosować taki produkt częściej, ale staraj się nie wybierać zbyt inwazyjnych kosmetyków. Masaż wykonuję także na skórze dekoltu. Mam dwa absolutnie ulubione kosmetyki.

fot. www.makeupmanufacture.pl

  1. Delikatny peeling makowy z marki Trawiaste

To chyba mój ulubiony. Przez lata był nim delikatny peeling ogórkowy marki Yes To, który opisuję poniżej, ale peeling marki Trawiaste zajął jego miejsce. Jest idealny dla wrażliwej, suchej, atopowej lub dojrzałej skóry. Drobiny maku są idealnie okrągłe, przez co nie “kłują” ani nie podrażniają skóry, ale ją masują. Pozostawiają ją idealnie nawilżoną. Warto wspomnieć o tym, że to kosmetyki eko, stworzone z naturalnych składników, to “łąka zamknięta w szkle”, o której też już dla was pisałam (KLIK), stworzyłam nawet film z recenzją.

fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Nieco mocniejszy jest peeling z marki Yes To, który przez lata był moim ulubionym. Wydaje mi się, że marka Yes To powoli się z niego wycofuje, bo jest coraz trudniej dostępny. Mimo wszystko na pewno jeszcze zobaczycie go u mnie wiele razy, bo jest to jeden z moich ulubionych kosmetyków.

Krok czwarty – tonik

Tonik pozwala usunąć resztki zanieczyszczeń, łagodzi podrażnienia, wyrównuje pH skóry i jest pozycją absolutnie obowiązkową w codziennej pielęgnacji. Zazwyczaj używam go wraz z płatkami wielorazowymi marki Relove – całkowicie zrezygnowałam już z jednorazowych płatków kosmetycznych.  Tonik po prostu nakładam na płatek i delikatnie przemywam nim twarz. Moimi ulubionymi tonikiami są:

  1. Miya – tonik glikolowy, który rozświetla i walczy z zaskórnikami, oczyszcza i wygładza skórę. Przystępna cena, fajne składniki – bardzo polecam!

fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Sensum Mare

Algotonic to kolejny kosmetyk, do którego na pewno będę wracać regularnie. To produkt marki Sensum Mare, jest w sprayu, nakładam go bez użycia płatków kosmetycznych, po prostu spryskuję twarz i masuję. Idealnie się wchłania, łagodzi podrażnienia.

Sensum Mare, Algotonic, fot. www.makeupmanufacture.pl

3. Nuxe

Tonik, a w zasadzie woda micelarna Very Rose to kosmetyk, który dostaniecie w aptekach. Jest zdecydowanie jednym z moich ulubionych produktów. Łagodzi podrażnienia, wygładza skórę, redukuje zaczerwienienia. Uwielbiam!

Krok piąty – hydrolat lub mgiełka nawilżająca

O hydrolacie wspominałam już kilka razy. To pielęgnacyjny produkt o najlżejszej konsystencji, który powinien być nakładany tuż po demakijażu, po, lub zamiast toniku do twarzy. Ten kosmetyk stosuję zarówno w pielęgnacji, jak i w ciągu dnia – spryskuję nim skórę dla odświeżenia i nawilżenia. Moje hity:

  1. Miya

Tej wody kwiatowej z marki Miya używam od lat. Miałam już kilka opakowań i jest to zdecydowanie jeden z moich ulubionych kosmetyków marki. Odświeża skórę, nawilża, łagodzi podrażniania, a wszystkie kosmetyki są wegańskie!

Miya, fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Hydrolat malinowy

Hydrolat malinowy poznałam stosunkowo niedawno – około trzech tygodni temu i już wiem, że na stałe zagości w mojej pielęgnacji. Również jest kosmetykiem wegańskim, umieszczony został w szklanym opakowaniu, stworzony z naturalnych składników przez markę Sape. Bardzo polecam i daję ogromny plus za przystępną cenę i ekologiczne podejście do pielęgnacji.

Hydrolat malinowy, Sape, fot. www.makeupmanufacture.pl

Krok szósty – serum

Absolutny must have w kosmetyczce. Nie wyobrażam sobie już pielęgnacji bez serum i chciałabym zachęcić cię, abyś w nadchodzącym roku również poświęciła mu nieco więcej uwagi. O serum, jego korzyściach i o tym jak go stosować pisałam już tutaj. To nieprawda, że to kosmetyk dla skóry dojrzałej – to kosmetyk dla każdego i powinien być stałym elementem pielęgnacyjnym.

Produkty, które pokochałam w tym roku, to:

  1. Samarite

Marka Samarite zachwyciła mnie już kilka razy. W zasadzie każdy produkt, który miałam sprawdził się na medal – szczególnie biorąc pod uwagę moją skórę atopową. Najbardziej polubiłam dwa – to serum oraz eliksir. Te kosmetyki są doskonałe – idealnie się wchłaniają, świetnie rozprowadzają na skórze, odżywiają i pozostawiają naskórek miękki i nawilżony. Naprawdę warto wydać pieniądze na te kosmetyki – to jest po prostu inwestycja w zdrową, piękną skórę.

Samarite Divine Secret Serum, fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Sensum Mare

Serum marki Sensum Mare nazywa się Algorich, jest w formie emulsji, działa silnie łagodząco i regenerująco. Te kosmetyki są bardzo eleganckie, będą dobre do każdego rodzaju skóry. Świetnie nadaje się do cery suchej, atopowej, bardzo suchej. Jak większość kosmetyków tego typu jest w słoiczku z pipetką, co zapewnia sterylność produktu.

Serum Algorich, Sensum Mare, fot. www.makeupmanufacture.pl

Krok siódmy – krem lub serum pod oczy

Bardzo często w pielęgnacji skóry pomijamy kremy, czy serum pod oczy – niesłusznie. To kosmetyk obowiązkowy. Znaleźć dobry produkt tego typu nie jest prosto na polskim rynku, dlatego polecam ci dwa moje ulubione, które dostaniesz w internecie. Jeśli zadajesz sobie pytanie, czy zwykły krem nadaje się pod oczy, moja odpowiedź brzmi – niekoniecznie. Przygotowuję już na ten temat nowy wpis na bloga, który ukaże się początkiem roku.

  1. Trawiaste serum pod oczy

Nie znam lepszego serum pod oczy na polskim rynku. To wieloroślinne serum pod oczy jest naprawdę genialne. Ma intensywny, ziołowy zapach, jest stworzone z naturalnych składników, a buteleczkę możesz oddać do ponownego napełnienia. Za każde zwrócone opakowanie dostaniesz rabat. Produkt tworzony jest na zamówienie i trzeba na niego troszkę poczekać.

Wieloroślinne serum pod oczy, Trawiaste, fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Organique

Kremy po oczy marki Organique używam od lat. Moim ulubionym jest chyba ten z kolekcji Pumpkin. Te produkty zawsze mają dobre składy, a dodatkowo są kosmetykami profesjonalnymi – możesz znaleźć je nawet w salonach kosmetologicznych, czy salonach masażu.

Krok ósmy – krem

Kiedyś krem był podstawą pielęgnacji skóry, teraz kobiety są bardziej świadome i inwestują w rozbudowaną pielęgnację. Krem jest „wykończeniem” pielęgnacji, wisienką na torcie, ostatnim krokiem. W 2020 mam kilka typów, do których na pewno będę jeszcze wracać.

  1. AB Natura krem nawilżający

Żaden inny krem nie mógłby znaleźć się na pierwszym miejscu. Zakochałam się w AB Naturze! To kosmetyki produkowane w Polsce, przez rodzinną firmę z okolic Łodzi. Są w szklanych opakowaniach, mają naturalne składniki i możesz dostać je w bardzo przystępnej cenie 59 zł. Osobiście jestem fanką wersji nawilżającej, a regenerującej używam w zimie (okazjonalnie) i polecam ten produkt też do skóry dojrzałej.

AB Natura, krem nawilżający, krem regenerujący, fot. www.makeupmanufacture.pl

2. Trawiaste – hibiskus i pąki topoli

Marka Trawiaste chyba prowadzi w dzisiejszym rankingu. Mnie najbardziej do gustu przypadł krem Hibiskus Pąki Topoli – naturalne składniki, opakowanie wielorazowego użytku. Muszę jednak zauważyć, że krem dosyć szybko się kończy – zakładam, że jest to związane z jego świeżością i krótką datą zdatności do użycia.

Krem hibiskus pąki topoli, Trawiaste, fot. www.makeupmanufacture.pl

3. Organique rozświetlający

Idealny wprost na zimę. Przepięknie rozświetla skórę, ma drobne jakby brokatowe iskierki. Będzie doskonałym rozwiązaniem dla skóry dojrzałej, szarej, zmęczonej. Obłędnie pachnie i świetnie nawilża skórę.

Krem rozświetlający Eternal Glow, Organique, fot. www.makeupmanufacture.pl

4. Sensum Mare – Zaawansowany krem rewitalizujący i przeciwzmarszczkowy o bogatej konsystencji

Kosmetyki Sensum Mare są bardzo eleganckie i pięknie prezentują się na łazienkowej półce. Lubię ten krem za jego konsystencję, piękny zapach i miękką skórę, którą mogę ciszyć się po aplikacji. To naprawdę idealny kosmetyk na prezent – dla siebie samej lub bliskiej osoby.

Krem Algorich, Sensum Mare, fot. www.makeupmanufacture.pl

Krok dziewiąty – pielęgnacja ust

Często niesłusznie pomijana lub zapominana pielęgnacja ust jest tak naprawdę niezbędna. W tym roku do mojej kosmetyczki na stałe weszła maska do ust na noc i pomadki peelingujące. Co polecam?

  1. Pomadka peelingująca Nivea – stosuję raz w tygodniu, ponieważ usta naturalnie same się złuszczają i regenerują, a ich warstwa ochronna jest bardzo delikatna. Skupiam się więc na regeneracji i nawilżeniu, ale warto rozważyć tę pomadkę, jeśli borykasz się z suchym skórkami na ustach, albo gdy potrzebujesz natychmiastowego ich wygładzenia.

 2. Maska do ust na noc

Trzymam ją przy łóżku i nakładam na usta na noc. Osobiście wybieram markę Klavuu, ale w zasadzie każdy kosmetyk tego typu będzie dobry. 

Leniwe dni – jeden produkt na wszystko

Jest jeden kosmetyk, który trzymam w lodówce i od czasu do czasu, kiedy nachodzą mnie leniwe dni i kiedy nie mam czasu, albo ochoty stosować rozbudowanej pielęgnacji, stosuję tylko jeden kosmetyk, który ma w sobie wszystko. Trawiaste – esencję stosuje się na wilgotną skórę (czyli możesz zrobić to od razu po demakijażu), a po otwarciu należy przechowywać ją w lodówce. Ma intensywny, ziołowy zapach i nie należy łączyć jej z żadnym innym kosmetykiem pielęgnacyjnym. 

  1. Trawiaste – Esencja z kadzidłowca cytryńca i koniczyny

Esencja, Trawiaste, fot. www.makeupmanufacture.pl

Mam nadzieję, że ten wpis okazał się dla ciebie inspirujący i pomocny, a na koniec pozostaje mi poprosić cię tylko o jedną rzecz…

…obiecaj, że w 2021 roku będziesz dbała o siebie i o swoją skórę bardziej, niż w roku 2020!