Vlog: Hawaje

Tym razem przygotowałam dla was kolejny wpis o tematyce podróżniczej. Na Hawaje pojechałam na krótkie wakacje, tym razem nie do pracy. Pozwólcie, że zafunduję wam trochę wspomnień z tego pięknego miejsca i podrzucę kilka podróżniczych wskazówek.

Te wakacje nie były ani zapowiedziane, ani zaplanowane, w zasadzie okazało się z dnia na dzień, że następnego dnia wylatuję.

Hawaje to piękne wyspy z niezwykłą naturą i brutalną historią. To tutaj zjeżdżają się surferzy z całego świata, to tutaj urodzili się Nicole Kidman i Barack Obama. Archipelag Hawajów składa się z  ponad 130 wysp, ale głównych jest osiem. To 50ty stan Ameryki, do którego na wakacje zjeżdżają ludzie z całego świata.

Na Hawaje podróżowałam z Sacramento, lotniska w Kaliforni, więc niewiele mogę powiedzieć na temat lotów z Polski. Z Sacramento podróż trwa około 6 godzin i jest to lot bezpośredni. Na Hawaje ze Stanów Zjednoczonych latają linie Alaska Air, Southwest, Hawaiian itp. Z Polski podróż będzie trwała zapewne około 30 godzin.

Przeloty pomiędzy Hawajskimi wyspami kosztują około $50, więc nie jest to majątek, choć ceny na wyspach są dosyć wysokie, szczególnie w sezonie. Sezon rozpoczyna się od kwietnia i trwa do grudnia. Czy poleciłabym tę destynację na wakacje dla Polaków? Niekoniecznie.

Osobiście uważam, że jest na  świecie wiele pięknych kurortów, które dla Polaków są zdecydowanie bliżej i w bardziej okazyjnych cenach. Na Hawajach możecie podziwiać autostrady wzdłuż wybrzeża, wulkany, ogrody botaniczne, wieloryby, pływanie statkiem. Na pewno nigdzie indziej na świecie nie znajdziecie Pearl Harbour, którego ja osobiście nie zwiedziłam (uważam, że cena $80 za bilet jest jednak nieco przesadzona).

Pogoda

Styczeń, luty i marzec to najchłodniejsze i deszczowe miesiące. Moja podróż rozpoczęła się 10 marca, a zakończyła 16 marca, więc w zasadzie pogoda powinna być beznadziejna. Okazuje się jednak, że te najchłodniejsze miesiące to itak temperatura ponad 26 stopni, a deszcz nie pada, ale „pokrapia”. Podczas moich wakacji zdarzyło się to zaledwie dwa razy, a pogoda była piękna. Na wyspach na pewno doskwiera duża wilgotność, czasami nawet 90%, co sprawia, że ciało strasznie się poci.

Honolulu

Swoje pierwsze kroki na Hawajach postawiłam właśnie w Honolulu. Lotniska są trochę starej daty ale dodaje to klimatu całej wycieczce. Z lotniska Kahului do centrum – Waikiki Beach and Hotels jedzie się około godziny autobusem. Autobus kosztuje niecałe $3 i jest to najtańsza opcja dostania się do centrum.

Honolulu to stolica wysp i centrum rozrywki. Jest tutaj popularny deptak ze sklepami i restauracjami, wiele klubów i miejsc do spędzania czasu z przyjaciółmi.

Atrakcje

Na Hawajach można znaleźć pełno ekstremalnych atrakcji, zaczynając od zwykłego snurkowania przez zjazd na linach, po nurkowanie z rekinami (na to ostatnie nie dam się namówić nigdy w życiu). Na każdym kroku różne firmy oferują również wycieczki łodzią i podziwianie naturalnej fauny i flory Hawajów.

Wieloryby są widoczne zazwyczaj od stycznia do marca, a firmy sprzedające rejsy dają gwarancję ich zobaczenia. Kiedy ja płynęłam statkiem wieloryby były dosłownie wszędzie, stali bywalcy mówili, że nigdy tylu ich nie widzieli. Na vlogu, który dla was przygotowałam sami możecie je zobaczyć.

Haiku Stairs były jedną z najważniejszych destynacji, takie małe marzenie, które chciałam zrealizować. Nazywane są również Schodami do Nieba, Stairway to Heaven czy też Haikiku Stairs. To stąd pochodzą wszystkie najpiękniejsze Instagramowe zdjęcia. Okazuje się jednak, że schody od 2015 roku są nieczynne (wtedy zniszczył je huragan) i wspinać się po nich można jedynie nielegalnie. Grzywna to nie bagatela – $1000.

Istnieje jednak szlak alternatywny, wiodący od tyłu na sam szczyt. Moanalua Valley Trail to the Haiku Stairs znajdziecie w aplikacji All Trails. Zdecydowałam się na wspinaczkę w ostatniej chwili – niestety nie byłam na nią przygotowana. Pokonanie szlaku i dotarcie do schodów zajmuje od 7 do 9 godzin szybkiego marszu pod opieką przewodnika. Ja nie skorzystałam z jego opieki i wybrałam się na wspinaczkę sama.

Na vlogu możecie zobaczyć panujące na szlaku warunki. Zaczyna się bardzo niepozornie, a później wiedzie wąziuteńką ścieżką szczytami gór. Pogoda była nieco deszczowa, a na końcu szlaku, 20 minut od schodów należy wspiąć się po… linach. Biorąc pod uwagę warunki pogodowe i moje (nie)przygotowanie, postanowiłam w tym momencie zrezygnować.

 

Cały szlak jest bardzo wymagający. Nie nadaje się dla osób z lękiem wysokości, ponieważ w większości wiedzie szczytami gór, gdzie z jednej i drugiej strony są przepaście. Sama nie boję się wysokości, ale muszę przyznać, że podczas schodzenia w dół miałam strach w oczach. Więcej zobaczycie na filmie.

Hoomaluhia Botanical Garden to miejsce, do którego koniecznie musicie zajrzeć. Miejcie na uwadze, że ogród jest otwarty zaledwie w godzinach 09:00-16:00. Wstęp jest bezpłatny, a w środku jest prawdziwa dżungla.

Polecam wybrać się również na targ – Upcountry Farmer’s Market zlokalizowany w Kulamalu Town Center, otwarty w soboty od 7 do 11 jest jednym z najlepszych miejsc, aby zasmakować Hawajskich specjałów. To tutaj pan rozłupuje dla was świeże kokosy, z których można najpierw wypić sok, a później wrócić do stoiska i poprosić o wydrążenie świeżego miąższu.

Hana 360 road to droga z Pai do Hany i jest polecana jako jedna z najciekawszych atrakcji na wyspach. Ja jednak czułam się nieco rozczarowana i straciłam na nią cały dzień. Na filmie zobaczycie jak faktycznie wygląda droga (w niektórych miejscach było wręcz niebezpiecznie).

Makijaż

Nie byłabym sobą, gdybym nie odkryła jakiegoś Hawajskiego skarbu. Surfer’s Salve to balsamy stworzone tylko i wyłącznie z naturalnych składników, umieszczone w metalowym i łatwym w recyklingu opakowaniu. Świetnie łagodzi podrażnienia i działa antybakteryjnie. Zakupiłam dla siebie aż dwa opakowania! Możecie zakupić go również online.

Podsumowując – polecam Hawaje, bo to piękne miejsce! Wybierając ten kierunek trzeba jednak liczyć się z dużymi wydatkami.